Europejski chaos spowodowany dyrektywą siarkową

Wprowadzone w Europie regulacje zmuszą wiele firm do stanięcia twarzą w twarz ze wzrostem kosztów i powzięciem finansowej walki. Już dziś wiadomo, że w niektórych przypadkach taniej będzie zapłacić grzywny niż zastosować się do wprowadzanego prawa.

Europejski chaos spowodowany dyrektywą siarkową

Z dniem 1 stycznia 2015 roku wchodzą w życie unijne przepisy, zgodnie z którymi armatorzy będą musieli ograniczyć zawartość siarki z obecnego 1 % do 0,1% w paliwach stosowanych na jednostkach kursujących po Morzu Bałtyckim, Morzu Północnym i Kanale La Manche.

Wprowadzone w Europie regulacje zmuszą wiele firm do stanięcia twarzą w twarz ze wzrostem kosztów i powzięciem finansowej walki. Już dziś wiadomo, że w niektórych przypadkach taniej będzie zapłacić grzywny niż zastosować się do wprowadzanego prawa.

Tradycyjne zasilanie statków stanowi ciężkie paliwo w postaci płynnej, które powstaje w procesie destylacji ropy naftowej. Niestety, jest ono zanieczyszczone dwutlenkiem siarki powodującym u ludzi problemy z układem krwionośnym i oddechowym.

Seas at Risk, europejskie pozarządowe stowarzyszenie ochrony środowiska morskiego, informuje o tym, że paliwa obecnie powszechnie stosowane przez statki zawierają średnio od 2,5 do 3 procent siarki, co stanowi 3000 razy większe stężenie niż w przypadku europejskich paliw samochodowych.

Armatorzy podkreślają, że paliwo o niskiej zawartości siarki kosztuje cztery razy więcej od tradycyjnego.

Jednym z wyjść z sytuacji jest dostosowanie statków i wprowadzenie nowych technologii, np. scrubber (płuczki do oczyszczania gazów), które filtrują gaz przed uwolnieniem go do atmosfery.

Niestety, jest to kosztowna inwestycja – dla małych jednostek koszt wynosi ok. 3 milionów euro (4 miliony dolarów). Niekiedy więc jest to wydatek przewyższający wartość samej jednostki. Wprowadzenie modernizacji w większych promach to koszt rzędu nawet 12 milionów euro.

Innym rozwiązaniem jest zastosowanie skroplonego gazu ziemnego (LNG), który również wymaga kosztownych modernizacji statków. Ponadto, nie istnieje jeszcze w 100% niezawodny łańcuch dostaw LNG.

„Żadne z rozwiązań (scrubbers i LNG) nie będzie łatwe do wprowadzenia do stycznia 2015” – w tym tygodniu powiedział przedstawiciel Międzynarodowej Agencji Energetycznej (International Energy Agency).

Koszty przestrzegania przepisów.

Wiele firm morskich krytykuje ustawę. Przedstawiciele uważają, że koszty wprowadzonych regulacji wpłyną niekorzystnie na konkurencyjność rynku i doprowadzą do redukcji zatrudnienia.

Międzynarodowa Organizacja Morska (International Maritime Organization) planuje do 2020 roku wprowadzić regulację ograniczającą limit zawartości siarki w paliwie do 0,5 procent – projekt nadal pozostaje na etapie badania wykonalności.

Maersk Line uważa, że przejście na paliwo o niskiej zawartości siarki zgodnie z przepisami UE będzie kosztowało firmę dodatkowe 200 milionów rocznie. P&O Ferries zgodnie twierdzi, że jego koszty wzrosną o 50 milionów dolarów rocznie, a te częściowo zostaną przełożone na klientów.

„Na dłuższych trasach taryfy będą musiały wzrosnąć bardziej niż na krótkich ze względu na koszty paliwa” – napisała w liście do pracowników dyrektor P&O Ferries Helen Debbie.

Istnieje ryzyko, że dla niektórych firm optymalniejszym rozwiązaniem jest zapłacenie kar za niestosowanie się do dyrektywy, niż wprowadzenie zmian.

„Pole do nieprzestrzegania przepisów istnieje, ponieważ można zaoszczędzić sporo pieniędzy. Jest bardzo istotne, że w dłuższej perspektywie czasu firmy, które zastosują się do nowych regulacji nie będą mogły konkurować z tymi, które nie będą ich przestrzegać” – powiedział Mads Stensen doradca Maersk Line.

Pojawiają się jednak i inne głosy. Brytyjski operator Red Funnel używa paliwa o niskiej zawartości siarki od 18 lat. Rzeczniczka spółki utrzymuje, że firma utrzymała swoją konkurencyjność rynkową poprzez poprawę efektywności.

Należy podkreślić, że poza kosztami problem z dyrektywą siarkową istnieje również w kwestii jasności egzekwowania przepisów. Wg ustaleń Komisji Europejskiej każde państwo będzie bowiem podejmowało decyzje odnośnie metod i ewentualnych kar w przestrzeganiu przepisów we własnym zakresie.

Źródła branżowe podają, że wiele krajów nie podjęło jeszcze decyzji w tym zakresie.

Rzeczniczka brytyjskiego ministerstwa transportu powiedziała, że rząd ciągle konsultuje metody przestrzegania reżimu siarkowego.

„Łamiący prawo mogą podlegać dodatkowym sankcjom innym niż grzywny, takim jak przetrzymywanie statków w portach do czasu, aż armator wprowadzi wymagane zmiany” – powiedziała rzeczniczka.

Brytyjski minister Stephen Hammond stwierdził natomiast, że rząd stara się zapewnić wsparcie od Unii Europejskiej dla właścicieli statków i portów w celu zrekompensowania kosztów paliwa.

Udostępnij